ŚMIERĆ I ŻYCIE WIELKICH MIAST AMERYKI – BIBLIA WSPÓŁCZESNEJ URBANISTYKI

Opublikowane
PLAN ZABUDOWY - Książka - Śmierć i życie wielkich miast ameryki

Książka klasyk z 1961 r., uznawana w niektórych kręgach jako swego rodzaju „biblia współczesnej urbanistyki”. Jej głównym przesłaniem jest odejście od utopijnych wizji miast i zwrócenie uwagi urbanistów na cechy miejskiego życia, które czynią przestrzeń zbudowaną prawdziwie atrakcyjną. Jane Jacobs w “Śmierć i życie wielkich miast Ameryki“ wzywa do rekonstrukcji miast Ameryki z myślą o potrzebach ich mieszkańców. Neguje megalomanię i projekty zmuszające obywateli do wpisania się w wizje urbanistów/planistów przestrzennych. Obala mity związane z m. in. różnorodnością, poczuciem bezpieczeństwa i gęstością zabudowy w mieście.

O urbanistyce lub jej braku mówi się w Polsce od lat. O ładzie i bezładzie przestrzennym powstają memy. O chaosie przestrzennym rozpisują się instytucje naukowe. Warto uświadomić sobie z jakimi problemami zmagały się i zmagają się nadal miasta Stanów Zjednoczonych Ameryki. Pomimo, że tkanka urbanistyczna miast europejskich odbiega w sposób znaczący od amerykańskich struktur, to tezy i postulaty zawarte w tym tytule są trafne także do otaczającej nas przestrzeni.

Moja subiektywna lista najważniejszych tematów opisanych w “Śmierć i życie wielkich miast Ameryki“ (link afi):

MIASTA TO OGROMNE URBANISTYCZNE LABORATORIA

Jane Jacobs jako dziennikarka i działaczka społeczna rzuciła rękawicę wszystkim najważniejszym przedstawicielom świata amerykańskiej urbanistyki XX w. Otwarcie krytykowała oderwane od prawdziwego życia megalomańskie wizje rozbudowy miast. W książce neguje utopijne rozwiązania urbanistyczne i namawia do sprawdzenia czym tak naprawdę jest “prawdziwe życie miasta”. Jej zdaniem tylko w taki sposób i z otwartością na przyznanie się do porażek można wyciągnąć z nich wnioski i stawić czoła prawdziwym wyzwaniom.

GŁÓWNE PRZESTRZENIE PUBLICZNE MIASTA

Rynek? Place? A może parki? Nic bardziej mylnego. Najważniejszą częścią miasta jest ulica i chodnik. Z pozoru tak błaha przestrzeń, wykorzystywana przez Nas każdego dnia, jest marginalizowana i sprowadzana wyłącznie do funkcji komunikacyjnej. Jane Jacobs krok po kroku pokazuje jak ulice tworzą nasze miasta. Wyjaśnia, że pomimo niekwestionowanej dominacji przemysłu motoryzacyjnego w kwestii projektowania dróg to ulica była, jest i nadal powinna być ogólnodostępna, czyli publiczna. Ja w tym temacie życzyłbym sobie także projektowania uniwersalnego i uczciwego dostosowania tych “najważniejszych narządów” miasta do wszystkich jej użytkowników: pieszych, rowerzystów, zbiorkomowców i kierowców – kolejność nieprzypadkowa.

ULICA UCZĘSZCZANA = ULICA BEZPIECZNA

Jane Jacobs obala także mity przestrzeni prywatnej w mieście (jako tej najbezpieczniejszej) i człowieka obcego (jako niebezpiecznego intruza). Według niej liczy się różnorodność i aktywność, co stanowi zupełne zaprzeczenie do tendencji zamieszkania obserwowanych przez ostatnie lata w naszym kraju – grodzone osiedla ze szlabanem i kamerami straszakami, monofunkcyjność przestrzeni mieszkalnej tworzącej kolejne “strefy sypialne” miast i przedmieść. Gotowy materiał na przestrzeń określoną jako ulica opustoszała = ulica niebezpieczna.

WARUNKI RÓŻNORODNOŚCI WPŁYWAJĄCE NA ŻYWOTNOŚĆ MIASTA

W książce przeczytasz także o czterech autorskich warunkach wpływających na tworzenie miast przyjaznych dla mieszkańców poprzez pobudzenie w nich życia. Niby nic odkrywczego, a jednak te fundamentalne warunki (spełnione łącznie) mogą odmienić oblicze naszych osiedli i dzielnic. Lekarstwem ma być różnorodność uwarunkowana wielofunkcyjnością dzielnic, gęstą siatką ulic, mieszanką starych i nowych budynków oraz odpowiednio wysokim zagęszczeniem ludzi.

MIASTA POTRZEBUJĄ WYSOKIEGO ZAGĘSZCZENIA LOKALI MIESZKALNYCH

Zgadzam się ze stwierdzeniem Pani Jane z podtytułu – dogęszczać należy, a wręcz trzeba, lecz z rozsądkiem ;). Jakie dokładnie podejście w latach 60-tych prezentowała autorka książki? Cytuję z Instagrama:

PROMOWANIE MIEJSKIEGO ŻYCIA

Według J. Jacobs amerykańska społeczność jest pod względem emocjonalnym nastawiona negatywnie do wielkomiejskiego zamieszkania. Ma to swoje skutki w tworzeniu miast rozproszonych (suburbiów, przedmieść), które tylko złudnie jest kontrpropozycją do zamieszkania w mieście. Miejskość sama w sobie jest atutem i właśnie ona powinna być filarem reform mieszkaniowych. Żeby była jednak jasność, nie każdy musi chcieć mieszkać w mieście. Jednak to właśnie taki wybór zamieszkania powinien być promowany i wspierany przez dobrze skonstruowaną i efektywną politykę mieszkaniową

WSZYSCY WSPÓŁTWORZĄ MIASTA

Okazuje się, że jako naród mamy bardzo podobne obawy jak amerykanie. Separowanie i oddzielenie wszystkiego co możliwe w celu zapewnienia sobie bezwzględnego bezpieczeństwa jest dla nas czymś intuicyjnym, co zabija nasze miasta i ich różnorodność. Nie powinniśmy jednak obawiać się przejawów aktywności „pozamieszkaniowej” w naszym sąsiedztwie. Właśnie takie dodatkowe funkcje przeciwdziałają monotonii. To co może być jednak niepożądane, to konkretne przejawy aktywności powodujące uciążliwości lub odbiegające swoją skalą od charakteru osiedla. Innymi słowy, nie jest sztuką chronić swoje miejsce zamieszkania np. wykluczając wszelkie przejawy działalności usługowo-handlowych. Sztuką jest otworzyć się na różnorodność i wykluczyć tylko funkcje uciążliwe.

ZANIEPOKOJENIE MOTORYZACJĄ

Wbrew pozorom ten tytuł nie jest bezwzględną negacją motoryzacji. Pomimo klarownego krytycyzmu paradygmatu przemieszczania się opartego o prywatne samochody i trawienia na ten cel kolejnych hektarów miejskiej tkanki (arterie komunikacyjne, parkingi, stacje benzynowe, restauracje drive-thru), “Śmierć i życie wielkich miast Ameryki” podkreśla wyzwania jakie stoją przed zarządcami miast w celu dywersyfikacji środków transportu. Dywersyfikacji możliwej do powstania jedynie w zwartych strukturach funkcjonalno-przestrzennych.

Aż ciśnie się na usta patrząc na nasz piękny kraj: Wiedza tajemna już dawno odkryta, a dla większości polityków i decydentów nadal pozostaje nieznana.

To co zdziwiło mnie w tej książce najbardziej to postępowość zawartych w niej postulatów i dogłębna analiza problemów miejskiego życia. Pomimo, że tytuł ten ma już ponad 60 lat, to jego aktualność wciąż budzi mój podziw. Śmiem twierdzić, że jest to obowiązkowa pozycja w biblioteczce każdego urbanisty. 😉 Zainteresowana_y? Książkę możesz zamówić tutaj.

1 KOMENTARZ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

POWRÓT